waga 117.7
Był wczoraj rower :>
Wreszcie przejechałem fajny kawałek, okazuje się, że są piękne okolice na Białołęce :).
Planuję jeszcze dodać bieganie, jedynym ogranicznikiem jest czas.
A oto zapis wczorajszej eskapady http://www.endomondo.com/workouts/hswipoFEGDw
Mam w komórce ich soft i on ładnie zapisuje co, jak i gdzie :>
środa, 8 czerwca 2011
wtorek, 7 czerwca 2011
Dzień 9 07.06.2011
Waga poważna 118.0kg.
Powód? Weekend i brak ruchu (pogoda mi pokrzyżowała plany rowerowe....akurat wymówka jak każda inna, wiadomo dużo pracy itp, itd.
Herbaty wciąż nie słodzę i unikam coli... przynajmniej tej słodzonej, więc i efekty pojawią się, jednak jak nie ruszę tyłka do konkretnego wysiłku to i efektu z tego nie będzie :>
Powód? Weekend i brak ruchu (pogoda mi pokrzyżowała plany rowerowe....akurat wymówka jak każda inna, wiadomo dużo pracy itp, itd.
Herbaty wciąż nie słodzę i unikam coli... przynajmniej tej słodzonej, więc i efekty pojawią się, jednak jak nie ruszę tyłka do konkretnego wysiłku to i efektu z tego nie będzie :>
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Dni 6-8 04-06.06.2011
Waga sobota: 116.4
Waga niedziela: brak pomiaru
Waga poniedziałek: 118.1
Wow, tak tak, weekend był pełny obżarstwa, picia i swawoli.
Podsumowanie: Jadłem mniej niż na ostatniej imprezie (wtedy waga po była 120kg !), ale piłem cole i alkohol... sporo jednego i drugiego. Niestety.
Żeby było jasne, świetnie się bawiłem, udana impreza i najlepsze to to, że ani spadku motywacji ani jej wzrostu nie ma. Tak jak pisałem poprzednio ewolucyjnie odchudzam się, nie nagle, wszystko w swoim czasie.
Jednakże zostało mi 13 kg w niecały miesiąc, wiem że tłuszczu i wody stracę sporo, ale czy uda mi się, aż 13kg?
I tutaj mam dobrą informację, wreszcie mam rower przywieziony. Stał sporo w piwnicy, teraz jest wczoraj śmigałem, jest wielka frajda z jazdy. Będę jeździł jak najczęściej.
No i jeszcze jedna uwaga, znalazłem sobie piękną wymówkę by nie biegać.... brak butów do biegania.
Teraz oświadczam, że będę biegać w dniu jutrzejszym rano, bez butów do biegania zwykłe jakieś adidasy odzieję :D.
Dodać muszę, że jak wczoraj wsiadłem na rower, poczułem ten wiatr, szum w uszach. Tyle frajdy i endorfin to dawno nie miałem. Brak mi strasznie było takiego ruchu. Mam zamiar nadrobić :).
Jutro recenzja z porannej przebieżki i rowerka :>
Pozdrawiam ciepło!
Waga niedziela: brak pomiaru
Waga poniedziałek: 118.1
Wow, tak tak, weekend był pełny obżarstwa, picia i swawoli.
Podsumowanie: Jadłem mniej niż na ostatniej imprezie (wtedy waga po była 120kg !), ale piłem cole i alkohol... sporo jednego i drugiego. Niestety.
Żeby było jasne, świetnie się bawiłem, udana impreza i najlepsze to to, że ani spadku motywacji ani jej wzrostu nie ma. Tak jak pisałem poprzednio ewolucyjnie odchudzam się, nie nagle, wszystko w swoim czasie.
Jednakże zostało mi 13 kg w niecały miesiąc, wiem że tłuszczu i wody stracę sporo, ale czy uda mi się, aż 13kg?
I tutaj mam dobrą informację, wreszcie mam rower przywieziony. Stał sporo w piwnicy, teraz jest wczoraj śmigałem, jest wielka frajda z jazdy. Będę jeździł jak najczęściej.
No i jeszcze jedna uwaga, znalazłem sobie piękną wymówkę by nie biegać.... brak butów do biegania.
Teraz oświadczam, że będę biegać w dniu jutrzejszym rano, bez butów do biegania zwykłe jakieś adidasy odzieję :D.
Dodać muszę, że jak wczoraj wsiadłem na rower, poczułem ten wiatr, szum w uszach. Tyle frajdy i endorfin to dawno nie miałem. Brak mi strasznie było takiego ruchu. Mam zamiar nadrobić :).
Jutro recenzja z porannej przebieżki i rowerka :>
Pozdrawiam ciepło!
piątek, 3 czerwca 2011
Dzień 5 03.06.2011
Dzisiejszy pomiar 116.2kg
Jest pozytywny ruch pomimo braku specjalnych aktywności fizycznych.
Ale ostatnio codziennie prawie coś dźwigam, albo zakupy, albo komody i dużo chodzę.
Uważam jednak, że ten spadek to tylko i wyłącznie woda, ale znaczy to też, że prowadzę chyba zdrowszy tryb życia :).
A o to właśnie chodzi by mieć spadek wagi i zdrowo żyć.
Do herbaty i kawy bez cukru powoli się przyzwyczajam. Idzie weekend... a w ten weekend parapetówka i urodziny mojej Żony.
Będzie więc popijawa i obżarstwo. :> Oczywiście w umiarze :D.
Zobaczymy jak ten "umiar" wpłynie na wagę ;).
Myślę, że powinienem założyć sobie jakąś tabelę wagi, może w excel? Pomyślę, może są jakieś przyjazne narzędzia do tego.
Pozdrawiam,
Łukasz
Jest pozytywny ruch pomimo braku specjalnych aktywności fizycznych.
Ale ostatnio codziennie prawie coś dźwigam, albo zakupy, albo komody i dużo chodzę.
Uważam jednak, że ten spadek to tylko i wyłącznie woda, ale znaczy to też, że prowadzę chyba zdrowszy tryb życia :).
A o to właśnie chodzi by mieć spadek wagi i zdrowo żyć.
Do herbaty i kawy bez cukru powoli się przyzwyczajam. Idzie weekend... a w ten weekend parapetówka i urodziny mojej Żony.
Będzie więc popijawa i obżarstwo. :> Oczywiście w umiarze :D.
Zobaczymy jak ten "umiar" wpłynie na wagę ;).
Myślę, że powinienem założyć sobie jakąś tabelę wagi, może w excel? Pomyślę, może są jakieś przyjazne narzędzia do tego.
Pozdrawiam,
Łukasz
czwartek, 2 czerwca 2011
Dzień 4 02.06.2011
Dzisiejszy pomiar : 117.0 kg
Widać mały progres wagi, nie wiem czemu to zawdzięczam, może rzeczywiście mój tryb życia za zdrowy nie był.
Szczególnie, że mam tendencje do "przejadania" stresów, postanowienia jednak blokują teraz taką możliwość.
Muszę przyznać, że herbata i kawa bez cukru, to nie jest zdecydowanie rarytas. Brak mi czasem słodkiej herbaty.
Czytam sporo o dietach, motywacji itp. Ostatnio zwróciłem uwagę ile soli jest zjadanej przeze mnie.
Pomijam posolenie potrawy na którą to czynność mam duży wpływ (albo mniej posolę, albo wcale).
Okazuje się, że w praktycznie każdej potrawie ukrywa się ta sól.
A do potraw trafia zazwyczaj z przypraw, a obecnie przyprawy to wiadomo ponad połowa to sól i chemiczne dodatki.
W związku z tym, będę kupował czyste przyprawy zamiast mieszanek zawierających sól.
A czemu mi tak przeszkadza ta sól?
Pomijam inny negatywny wpływ jak np. podwyższanie ciśnienia.
Mi najbardziej przeszkadza, że zatrzymuje ona wodę w organiźmie.
Oczywiście nie chce rezygnować całkowicie ze soli, po prostu chcę zejść do tych zalecanych 2-3g soli dziennie.
Na dziś to wszystko :>
Widać mały progres wagi, nie wiem czemu to zawdzięczam, może rzeczywiście mój tryb życia za zdrowy nie był.
Szczególnie, że mam tendencje do "przejadania" stresów, postanowienia jednak blokują teraz taką możliwość.
Muszę przyznać, że herbata i kawa bez cukru, to nie jest zdecydowanie rarytas. Brak mi czasem słodkiej herbaty.
Czytam sporo o dietach, motywacji itp. Ostatnio zwróciłem uwagę ile soli jest zjadanej przeze mnie.
Pomijam posolenie potrawy na którą to czynność mam duży wpływ (albo mniej posolę, albo wcale).
Okazuje się, że w praktycznie każdej potrawie ukrywa się ta sól.
A do potraw trafia zazwyczaj z przypraw, a obecnie przyprawy to wiadomo ponad połowa to sól i chemiczne dodatki.
W związku z tym, będę kupował czyste przyprawy zamiast mieszanek zawierających sól.
A czemu mi tak przeszkadza ta sól?
Pomijam inny negatywny wpływ jak np. podwyższanie ciśnienia.
Mi najbardziej przeszkadza, że zatrzymuje ona wodę w organiźmie.
Oczywiście nie chce rezygnować całkowicie ze soli, po prostu chcę zejść do tych zalecanych 2-3g soli dziennie.
Na dziś to wszystko :>
środa, 1 czerwca 2011
Dzień 3 01.06.2011
Dzisiejszy pomiar 117,4 kg
Łapie się ciągle na moich przyzwyczajeniach, a to, czasem posłodzę herbatę a to na czymś innym.
Widzę jednak, że takie podejście ma sens. Nie mam jakiejś szczególnie mocnej motywacji, poczucia wielkiego wyzwania itp.
Kiedyś takiej miałem i przychodził efekt i brzuch powracał.
W takim podejściu małych kroków widzę sens, bo mam motywację tylko pozytywną, bez poczucia jakiejś straty.
Jedno z nowych postanowień to także to by jeść więcej zup, oczywiście takich niskokalorycznych. Wywar z warzyw i mięska to samo dobro :>.
A żeby zupa była chudsza, to można skórę z kurczaka zdjąć, lub ugotować na chudej wołowinie.
Wiem, że to nie odkrywcze, ale większość tłuszczu w kurczaku znajduje się w skórze. Wystarczy więc skórę wyrzucać i już mamy mniej kalorii.
Wczoraj miałem dzień wybitnie spacerowy, cały dzień załatwiania spraw i biegania po sklepach. Ciekawa aktywność fizyczna.
Aha i jeszcze jedno spostrzeżenie mam, zacząłem ograniczać swoje wygodnictwo, np. zamiast podjechać samochodem do sklepu około 1km wybrałem się tam na piechotę.
Myślę, że poprzez walkę z wygodnictwem można kilka kcal spalić, a przecież taki jest tego wszystkiego cel.
Mam szczytny zamiar... kupienia butów do biegania. W sąsiedztwie mieszkania jest tyle fajnych terenów.
Jak planuje zacząć biegać?
Najpierw cele:
Nie określam ich w czasie, bo chce biegać często, może i codziennie a nie chce zepsuć swoich stawów.
1. 1km
2. 2km
3. 3km
4. 5km
5. 7km
6. 9km
7. 10km
Jaka jest moja strategia. Celem jest przebiegnięcie docelowych wartości w 100%.
Na przykład posłuży 1km=1000m, z pewnością pierwszego dnia nie przebiegnę całego dystansu.
Więc np pierwsze 200m przebiegnę, przejdę szybkim krokiem np 200m pozniej pobięgne z 200 itp, aż do całego dystansu 1km.
Z czasem dystans pokonywany szybkim krokiem zniknie i pobiegne cały 1km. Wtedy następny trening będzie już 2km.
Ta strategia mi się podoba :), dodatkowo czytam o tym jak biegać dobrze i skutecznie i zdrowo...
Wnioskami chętnie się tutaj podzielę :)
Łapie się ciągle na moich przyzwyczajeniach, a to, czasem posłodzę herbatę a to na czymś innym.
Widzę jednak, że takie podejście ma sens. Nie mam jakiejś szczególnie mocnej motywacji, poczucia wielkiego wyzwania itp.
Kiedyś takiej miałem i przychodził efekt i brzuch powracał.
W takim podejściu małych kroków widzę sens, bo mam motywację tylko pozytywną, bez poczucia jakiejś straty.
Jedno z nowych postanowień to także to by jeść więcej zup, oczywiście takich niskokalorycznych. Wywar z warzyw i mięska to samo dobro :>.
A żeby zupa była chudsza, to można skórę z kurczaka zdjąć, lub ugotować na chudej wołowinie.
Wiem, że to nie odkrywcze, ale większość tłuszczu w kurczaku znajduje się w skórze. Wystarczy więc skórę wyrzucać i już mamy mniej kalorii.
Wczoraj miałem dzień wybitnie spacerowy, cały dzień załatwiania spraw i biegania po sklepach. Ciekawa aktywność fizyczna.
Aha i jeszcze jedno spostrzeżenie mam, zacząłem ograniczać swoje wygodnictwo, np. zamiast podjechać samochodem do sklepu około 1km wybrałem się tam na piechotę.
Myślę, że poprzez walkę z wygodnictwem można kilka kcal spalić, a przecież taki jest tego wszystkiego cel.
Mam szczytny zamiar... kupienia butów do biegania. W sąsiedztwie mieszkania jest tyle fajnych terenów.
Jak planuje zacząć biegać?
Najpierw cele:
Nie określam ich w czasie, bo chce biegać często, może i codziennie a nie chce zepsuć swoich stawów.
1. 1km
2. 2km
3. 3km
4. 5km
5. 7km
6. 9km
7. 10km
Jaka jest moja strategia. Celem jest przebiegnięcie docelowych wartości w 100%.
Na przykład posłuży 1km=1000m, z pewnością pierwszego dnia nie przebiegnę całego dystansu.
Więc np pierwsze 200m przebiegnę, przejdę szybkim krokiem np 200m pozniej pobięgne z 200 itp, aż do całego dystansu 1km.
Z czasem dystans pokonywany szybkim krokiem zniknie i pobiegne cały 1km. Wtedy następny trening będzie już 2km.
Ta strategia mi się podoba :), dodatkowo czytam o tym jak biegać dobrze i skutecznie i zdrowo...
Wnioskami chętnie się tutaj podzielę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)